Myszka Molly w mieście bryka,
Raz przysiada, raz umyka.
Tu na fotel się wdrapuje,
Tam w rytm jazzu podryguje.
Przy Meden Clinic czystość ceni,
Ząbki myje, się nie leni.
Chociaż mała, dobrze wie,
Zdrowy uśmiech liczy się!
Przy Eljazz muzykę czuje,
Saksofonem świat maluje.
Kapeluszem lekko kiwa,
Jazz w jej łapkach wciąż ożywa!
A na rogu, blisko rynku,
Nowa myszka stoi w szyku.
Szczotka w łapce, suszarka w ruch,
To fryzjerka – styl ma za dwóch!
Molly ma swój sprytny sposób,
By uśmiechy budzić wokół.
Więc gdy w mieście ją spotkacie,
W dobry humor w mig wpadacie!
-
Myszka Molly
-
Satysfakcja
Satysfakcja – jak szczyt zdobyty,
Gdy droga trudna, a cel nieukryty.
Gdy pot i łzy nie poszły na marne,
Gdy wiara w siebie wciąż była realna.
To chwila, gdy serce mocniej uderza,
Gdy w oczach błysk, gdy duma uderza.
Gdy patrzysz za siebie na ślady przeszłości,
I wiesz, że to wszystko miało swe wartości.
Nie zawsze jest łatwo, nie zawsze prosto,
Czasami pod wiatr i czasami pod górę ostro.
Lecz gdy się nie poddasz, gdy wytrwasz do końca,
To smak tej chwili ma blask słońca.
Satysfakcja nie kryje się w złocie,
Nie liczy się w liczbach, lecz w Twoim pocie.
To radość, że dałeś coś z siebie światu,
Że zostawiłeś ślad, nie żyjąc w ukryciu.
Więc walcz o marzenia, idź własną drogą,
Niech trud Cię nie złamie, idź przez życie z pokorą
Bo gdy w końcu poczujesz ten smak zwycięstwa,
Zrozumiesz, że warto – wbrew wszelkim przeszkodom i zwątpieniom serca.
-
Śmierć
Śmierć – cichy gość w progu życia staje,
Bez pytania, bez zgody, na zawsze zostaje.
Nie śpieszy się nigdy, lecz przyjdzie na pewno,
Dla każdego człowieka, to wiemy na pewno
Nie wybiera, nie dzieli, czy bogacz i biedny,
Dla niej wszyscy równi – mali, wielcy, jedni.
Jest jak cień, co za nami podąża w milczeniu,
Jak przypomnienie, że życie to dar w istnieniu.
Czasem niespodziewana, jak burza wśród lata,
Czasem cicho wita, jak zmęczonego brata.
Dla jednych to lęk, co serce przeszywa,
Dla innych – wybawienie, co spokój odkrywa.
Nie kończy wszystkiego, choć tak się wydaje,
Bo w sercach pamięć na zawsze zostaje.
Każde wspomnienie to życia przedłużenie,
Każda myśl o zmarłym – miłości westchnienie.
Czy to koniec, czy brama do nowych światów?
Tego nikt nie wie, mimo boskich cytatów
Śmierć to tajemnica, co w cieniu się skrywa,
A jej sens poznajemy, gdy życie się urywa.
Lecz nie bój się śmierci, bo choć boli rozstanie,
Ona uczy, że każda chwila ma swoje trwanie.
Że warto kochać, śmiać się i marzyć,
Bo w cieniu jej obecności piękno może się zdarzyć
Niech śmierć nie będzie wrogiem, lecz częścią odwagi,
Choć cicha i smutna, dodaje życiu powagi.
Bo gdy dzień się kończy, noc niesie nadzieję,
A za mrokiem tej ciszy coś nowego się dzieje.
-
Bydgoszcz – Miasto z duszą
Nad Brdą spokojną, pełnej historii,
Bydgoszcz rozkwita w swej wielkiej glorii.
Spichrze nad brzegiem dumnie spoglądają,
Historię miasta mieszkańcom i turystom opowiadają
Wyspa Młyńska, zielony skarb wśród miasta,
Gdzie natura z kulturą wspólnie dorasta.
Mosty delikatne, rzekę otulają,
Spacerującym marzenia w serca wlewają.
Przechodzący przez rzekę – symbol w locie,
Jakby chciał uchwycić czas w przelocie.
Opera Nova wznosi się nad wodą,
Sztuką i pięknem napełnia duszę pogodą.
Kanał Bydgoski – świadek dawnych dni,
Historia w jego falach wciąż płynie i tkwi.
Młyny Rothera – dawne mury w nowej krasie,
Łączą tradycję z przyszłością w blasku na czasie.
A na ulicach nowe cuda się pojawiają,
Małe figurki, co miasto ubarwiają.
Myszka Pacjentka siedzi przy klinice ,
Ze szczoteczką w łapce wita nas o świcie.
Jazzmanka przy Eljazz melodią urzeka,
Saksofon w dłoniach – nuta miasta daleka.
A Fryzjerka w brązie – najnowsza z Molly,
Ze szczotką i suszarką ciągle się szkoli.
Te małe myszki – to magia i radość,
Każdy, kto je znajdzie, czuje do nich słabość
Bydgoszcz dzięki nim zyskuje historię,
Gdzie humor i sztuka tworzą harmonię.
Bydgoszcz to miasto, pełne pięknej duszy
Każdy jego zakątek blaskiem się rozkruszy.
Zielone parki, tramwaje po Brdzie,
To miejsce, co w sercach zostaje na dnie.
Niech każdy, kto Bydgoszcz odwiedzi z ochotą,
Zachwyci się miastem, co żyje prostotą.
Bo w jego zakątkach jest magia i czar,
Bydgoszcz – to miasto, co w sercu ma dar.
-
Prawdziwa relacja
Prawdziwa relacja to coś więcej niż słowa,
To ciche spojrzenie, gdy wszystko się chowa.
To dłonie splecione, gdy świat się rozpada,
I wspólna nadzieja, gdy świat z popiołów się składa.To śmiech w chwili szczęścia, co serca rozpala,
I łzy, które płyną, gdy życie się zwala.
To walka o siebie, gdy łatwiej byłoby odejść,
To wiara, że razem łatwiej wszystko znieść.To chwile uniesień, gdy świat się otwiera,
I momenty zwątpienia, gdy miłość się zmienia.
To upadki, co bolą, lecz uczą w pokorze,
Bo prawdziwa relacja to więcej niż morze.To cichy azyl w burzliwym istnieniu,
Gdzie słabość opiera się na silnym ramieniu.
To wsparcie, gdy wszystko wydaje się mgliste,
I wspólny oddech, co czyni życie czystsze.Nie zawsze jest łatwo, nie zawsze jest prosto,
Czasem drogi się krzyżują, czasem dzielą ostro.
Lecz miłość prawdziwa, choć czasem zraniona,
Zawsze znajdzie powód, by powstać – od nowa.To umiejętność słuchania, gdy cisza przemawia,
To duma z sukcesu, co radość zostawia.
To świadomość, że nawet gdy życie się zmienia,
Ona trwa – niewzruszona, jak skała cierpienia.Prawdziwa relacja to coś, co się czuje,
Gdy serca biją w jednym rytmie, choć los nie rozczula.
To magia, co łączy, co buduje przez lata,
Najczystsza, najpiękniejsza, jak wschód nowego świata.
-
Nowy Rok
Nowy Rok stuka cicho w drzwi,
Z nadzieją, co w sercu każdego z nas tkwi.
Zamykamy przeszłość, jak księgę minioną,
By przywitać jutro z duszą odnowioną.
W szumie fajerwerków, w blasku świateł,
Rodzą się marzenia – nowe, odważne.
Każda sekunda przynosi obietnicę,
Że świat otworzy przed nami nowe granice.
To czas postanowień, czas nowych dróg,
By zbudować coś pięknego z popiołów snów.
Każdy dzień jak czysta kartka przed nami,
Pisany czynami, słowami, marzeniami.
Nowy Rok niesie radość, lecz także pytania,
Czy spełnimy obietnice, czy życie się zmienia?
Czy znajdziemy siłę, by wstać po upadkach,
By przejść przez życie z dumą i radością w sercach?
Niech każdy dzień przynosi coś dobrego,
Chwile radości, ciepła, spokoju duszy głębokiego.
Niech porażki uczą, a sukcesy cieszą,
Niech życie smakuje a serce wypełnia się ciszą
Niech Nowy Rok przyniesie pokój i zdrowie,
Niech w sercach rozkwita miłość – słowo po słowie.
Niech każdy gest stanie się mostem do bliskości,
A każdy krok w Nowym Roku pełen będzie radości.
Więc wznosimy toast za przyszłość przed nami,
Za chwile szczęśliwe, za te z bliskimi chwilami.
Bo Nowy Rok to nie tylko czas na świętowanie,
To nowa szansa na życie, na pełne kochanie.
-
Wigilia
Za oknem śnieg cicho na ziemię spada,
Wigilijny wieczór w serca radość wkłada.
Pierwsza gwiazda błyska na nocnym niebie,
To znak, że rodzina zbliża się do siebie.
Stół biały jak płatek w zimowym poranku,
Zaprasza do wspomnień, do ciepłych poranków.
Potraw dwanaście pachnie wspólnym trudem,
Opłatek w dłoniach łaczy serca cudem.
Choinka w rogu lśni tysiącem świateł,
Zapach igliwia w serca miłość wplata.
Bombki jak gwiazdy, migoczą w zachwycie,
Jakby mówiły: „cudowne jest rodzinne życie.”
Pusty talerz czeka na wędrowca zbłąkanego,
Bo w tę noc serce otwarte dla każdego.
Czułość i dobroć w powietrzu się rozlewa,
Wigilijny spokój jak biała flaga na wietrze powiewa.
Niech magia tej chwili trwa w nas wiecznie,
Niech miłość i dobro płyną nieustannie.
Bo Wigilia to więcej niż chwila w wieczorze,
To więź, która w sercu rozkwita w pokorze.
-
Potrzeba Dawania
Spójrz na świat, co w biegu tonie,
Ludzie pędzą, zapatrzeni w swoje dłonie.
Każdy swój cel, swój los tylko widzi,
A obok ktoś cicho o pomoc się krzywi.
Na rogach ulic, w cieniu kamienic,
Są tacy, co czekają na cud bez granic.
Dzieci z oczami szerokimi jak niebo,
Matki, co proszą o kromkę chleba.
Nie trzeba być bogatym, by dzielić się sercem,
Nie trzeba mieć złota, by być w życiu wielkim.
Wystarczy spojrzenie, chwila zatrzymania,
Ręka podana z ciepłem, bez oczekiwania.
Dawanie – to gest, co zmienia świat cichy,
To ręka podana, co budzi uśmiech lichy.
To kropla miłości w oceanie cierpienia,
To światło nadziei, co życie odmienia.
Nie trzeba mieć wiele, by podzielić się sobą,
Czasem wystarczy spojrzenie, gest prosty, drobny.
Czasem słowo, co koi, jak ciepły promień,
Czasem uścisk, co serce drugiego ogarnie.
Niech każdy z nas spojrzy na boki czasami,
Bo życie nie kończy się na naszych planach.
Wystarczy otworzyć serce, wyciągnąć dłonie,
By zmienić czyjś dzień, by świat był spokojem.
Bo w dawaniu jest siła, co nas wzbogaca,
Nie złoto, nie sława, nie duma, co wraca.
To radość z czyjegoś rozjaśnionego dnia,
To miłość, co trwa, gdy materialność przemija.
Więc zatrzymaj się chwilę, spojrzyj w oczy bliźniego,
Może znajdziesz tam świat, co czeka na ciebie.
Dawaj, wspieraj, bądź iskrą w tym mroku,
Bo każdy gest miłości to skarb wiecznego uroku.
-
Ucieczka od życia
Chcę uciec od życia, co goni bez końca,
Od zegara, co tyka szybciej niż wschód słońca.
Od pośpiechu, co kradnie mi każdą minutę,
Od hałasu myśli, co nigdy nie milkną, jak tłum nieskończony w dyskusji zawziętej.
Chcę uciec od pogoni za złotem i sławą,
Od wyścigu szczurów, co biegną bez planu.
Od celu, co wciąż się przesuwa do przodu,
Gdzie sukces to miraż, a szczęście w odwrocie.
Chcę schować się w lesie, gdzie słychać ciszę,
Gdzie liście szeleszczą, a myśli są lżejsze.
Tam czas nie pogania, nie liczy, nie każe,
Tam mogę oddychać – bez planu, bez marzeń.
Chcę zasnąć na łące pod niebem bez granic,
Nie myśląc o jutrze, co znowu mnie rani.
Zostawić za sobą rachunki, faktury,
Telefony milczące i nieodebrane bzdury.
Nie chcę już ścigać się z losem o więcej,
Niech serce spokojnie zabije raz jeszcze.
Niech zwykłe "teraz" wystarczy, by trwać,
Niech prostota codzienności odnajdzie swój blask.
Uciec od życia, lecz nie od miłości,
Uciec od presji, lecz nie od czułości.
Od świata, co krzyczy: "więcej, szybciej, lepiej!"
Chcę zostać na chwilę tam, gdzie nie ma potrzeby.
Bo po co mi więcej, gdy w sercu brak spokoju?
Po co mi sukces, pełen niepokoju?
Uciec od życia – lecz nie od siebie,
By odnaleźć swój sens by znaleźć siebie.
-
Ponury dzień
Ponury dzień w szarość świat otula,
Deszcz cicho stuka w szyby jakby coś mówił z bólem.
Niebo zgaszone, bez blasku, bez słońca,
Czas ciągnie się wolno, jakby nie chciał do końca.
Wiatr wplata się w gałęzie, szepcze chłodem,
Ulice puste, milczą w jesiennym ogrodzie.
Liście tańczą samotnie na mokrym bruku,
Jakby szukały domu, choć wiedzą, że to koniec ich ucieczki w ruchu.
Cisza ciężka, choć pełna oddechów świata,
Każdy dźwięk odbija się głucho, jakby echem straty.
Ludzie znikają pod parasolami, bez wyrazu,
Jak cienie przechodzą, bez słowa, bez obrazu.
Ponury dzień wciska się w serce nieproszony,
Myśli stają się ciężkie, jakby były z betonu wylane.
Wspomnienia wracają, te trudne, te niechciane,
Bo w szarości łatwiej zobaczyć to, co dawno zapomniane.
Ale nawet ponury dzień ma w sobie coś cichego,
Chwilę, gdy można usiąść i spojrzeć na wszystko od nowego.
Deszcz zmywa złudzenia, wiatr przynosi ciszę,
W tym ponurym dniu słychać to, czego na co dzień nie słyszę.
Może szarość to nie brak koloru, lecz spokój,
Może deszcz nie płacze, a po prostu przynosi ukojenie.
Może ponury dzień nie jest wrogiem, lecz lustrem,
W którym widzimy siebie – prawdziwie, bez zasłon, bez złudzeń.
Więc choć ponury dzień w sercu smutek przynosi,
Niech będzie przypomnieniem, że każda burza mija.
Bo nawet najciemniejsze chmury muszą w końcu odpłynąć,
A za nimi słońce, co ogrzeje zmokniętą krainę.