Gdy byłem młodszy, marzenia goniłem,
Pracą i troską swe życie wypełniłem.
Nie wiedziałem wtedy, choć wiele przeżyłem,
Że jest coś wiecej , za czym nieświadomie tęskniłem
Najpierw przyszedł Konrad — maleńki, kochany,
Tak bardzo wyczekiwany, tak bardzo chciany.
Choć los na początku doświadcził go srodze,
Dziś śmiechem rozświetla nam każdą drogę.
Gdy biegnie w objęcia i woła „Dziadku!”,
W jednej chwili zapominam o każdym przypadku.
Wszystkie zmartwienia gdzieś nagle marnieją,
A serce i oczy ze szczęścia się śmieją.
Potem Różyczka pojawiła się cicho,
Jak promień słońca nad poranną mgłą.
Wniosła do domu tyle ciepła i blasku,
Jak kwiat rozkwitający w letnim ogrodzie o brzasku.
Jej małe rączki, jej śmiech i spojrzenie,
Są dla nas codziennym, najpiękniejszym marzeniem.
Bo wnuczka potrafi jednym uśmiechem małym
Uczynić dzień zwykły dniem doskonałym.
A już niedługo Wanda przyjdzie na ten świat,
I znów będzie piękniejszy każdy dzień i każdy ślad.
Już czekamy na Ciebie z miłością ogromną,
Z radością prawdziwą, serdeczną i dobrą.
Wyobrażam sobie ten szczęśliwy czas,
Gdy cała trójka będzie biegała wśród nas.
Konrad, Różyczka i Wanda kochana,
Najpiękniejsza melodia każdego rana.
Nie złoto jest skarbem, nie sława, nie domy,
Nie wszystkie sukcesy, które dziś gonimy.
Największe bogactwo dostałem od losu —
Śmiech moich wnucząt rozbrzmiewający wokół.
Niech rosną szczęśliwe, zdrowe i kochane,
Niech mają przed sobą życie wymarzone.
A ja będę obok, jak długo Bóg da,
Bo wnuki to miłość, która nigdy nie zna dna.
Gdy kiedyś siwizna całkiem skroń pobieli,
A lata jak ptaki odlecą w oddali,
Usiądę w fotelu i z uśmiechem wyznam,
Że wnuki są najpiękniejszym skarbem jaki znam.
Nie książki, nie nagrody, nie sława, nie mienie,
Lecz małe serduszka i ich przytulenie.
Bo człowiek na końcu jednego jest zdania —
Największym bogactwem jest miłość rodzinna.
Kategoria: Ogólne
-
Wnuczęta
-
Przebudzenie
Gdy zimny mrok ustępuje z wolna,
a śnieg łzą spływa z policzków ziemi,
budzi się w sercu nadzieja zdolna
rozjaśnić ciemność nad duszą niemi.
Przez szarą skorupę pierwszy pąk przebija,
jak myśl, co wreszcie opuszcza ciszę,
i choć noc była tak długa, zła i gniewna —
teraz w powietrzu łagodność słyszę.
Kos śpiewa pieśń, której zapomniałem,
wiatr niesie zapach mokradła i bzu,
a to, co ciężkie, co gniotło mnie ciałem,
topnieje cicho jak resztki mrozu i śniegu u stóp.
Bo wiosna nie pyta, czy jesteś gotowy,
nie czeka, aż uwierzysz w jej blask —
przychodzi po prostu, jak oddech nowy,
i mówi: „Żyj. To nie koniec. To czas."
I może jutro znów przyjdą chmury,
i może strach się zakradnie w noc,
lecz teraz — patrz — pękają mury,
a w każdym liściu jest życia moc.
Więc otwórz okno. Wpuść ciepły podmuch.
Niech światło dotknie zmęczonych rąk.
Wiosna jest tutaj — łagodna jak oddech,
i szepcze: „Zostań. Najgorsze za Tobą. To nowy początek."
-
Różyczka
Maleńka Różyczko, cudzie rodziny,
Początek szczęśliwej, jasnej krainy.
Twe oczy jak gwiazdy w niebieskim niebie,
Każdy Twój uśmiech prowadzi do Ciebie.
W ramionach rodziców śpisz ukochana,
Przez małe kotki jesteś pilnowana.
Twój oddech jak muzyka, jak pieśń cicha,
Co niesie nadzieję i radość rozkwita.
Córeczko syna, kwiatuszku mały,
Dni z Tobą są piękne, a świat doskonały.
Niech życie Ci kwitnie w barwach miłości,
A świat Ci przynosi morze radości.
-
Uśmiech
Uśmiech – szept światła wśród cieni codzienności,
Cichy list bez słów, pisany z czułości.
Jest jak nić subtelna, co ludzi splecie,
Jak promień nadziei, co jaśnieje w świecie.Czasem w nim ciepło, czasem troski bliskość,
Czasem mgła tęsknoty, czasem gwiazd srebrzystość.
Nie pyta, nie wątpi, nie zna granic żadnych,
Uśmiech to język serc naszych, bezradnych.W nim smutki topnieją jak śnieg pośród wiosny,
Leczy rany duszy dotykiem miłosnym.
Jest małym cudem, co nic nie kosztuje,
A wszystko zmienia, serca porusza, buduje.Uśmiechaj się więc, gdy dzień bywa mglisty,
Bo nawet w ciemności ma blask oczywisty.
To drobiazg bezcenny, dar bez żadnej ceny,
Który życie rozjaśnia – i nie szuka sceny.
-
Dojrzały związek
Dojrzała miłość, jak wino dojrzewa,
Z każdym rokiem słodsza, z każdym dniem bardziej szczera.
Nie burza uczuć, lecz spokój po burzy,
Co serca wciąż mocniej ku sobie przybliży.
To związek, gdzie cisza czasami wystarczy,
Spojrzenia w milczeniu – bez słów, lecz bogatszych.
Nie boją się zmarszczek, srebra na skroniach,
Kochają prawdziwie w splecionych swych dłoniach.
Gdy życie ich rzuca na drogi niełatwe,
Znajdują w objęciach schronienie tak jasne.
Rozumieją, że miłość to nie tylko kwiaty,
To wspólne zwycięstwa i wspólne straty.
Wiedzą już dobrze, czym cieszyć się trzeba,
Że radość jest w chwilach – nie w gwiazdach na skraju nieba.
Nie tracą już czasu na żale i gniewy,
Wybaczać potrafią, dla związku potrzeby.
Dojrzała miłość – najpiękniejszy skarb życia,
Trwała jak diament, w sercach ukryta.
Niech trwa nieustannie, niech nigdy nie znika,
Bo właśnie w dojrzałej jest prawdziwa muzyka.
-
Cisza
Cisza – to muzyka, której nie słyszymy,
Melodia ukryta między oddechami swymi.
W niej słychać więcej niż w krzykach świata,
Jest jak lekka mgła, co serce oplata.W ciszy mówią spojrzenia, szepczą uczucia,
Myśli płyną swobodnie, bez słów poruszenia.
To chwila, gdy życie na moment się zatrzyma,
I każdy dźwięk duszy w niej sens swój odkrywa.Cisza koi, gdy serce w chaosie się gubi,
Gdy tłum słów męczy, a umysł je zgubi.
Ona jest jak balsam na rany zadane,
Jest lekcją pokory, gdy wszystko nieznane.W niej słychać tęsknoty, nadzieje, marzenia,
W niej można odnaleźć najczulsze wspomnienia.
To przestrzeń dla duszy, schronienie przed światem,
Cisza jest odpoczynkiem, niewidzialnym kwiatem.Więc usiądź czasami, zanurz się w ciszy,
Pozwól, by dusza swój głos mogła usłyszeć.
Bo w niej tkwi mądrość i prawda ukryta,
Cisza to melodia – choć słowem niebyta.
-
Dojrzała Miłość
Dojrzała miłość – spokojna, cierpliwa,
W spojrzeniach głęboka, lecz zawsze prawdziwa.
Nie płonie gwałtownie, jak wiosenne burze,
Lecz płynie jak rzeka, spokojnie, choć dłużej.Dojrzała miłość – spokojna jak morze,
Gdzie fale są ciche, a serca w pokorze.
Nie biegnie szaleńczo, nie krzyczy donośnie,
Lecz trwa i ogrzewa jak słońce na wiośnie.W niej każde spojrzenie to słowo bezgłośne,
W niej serce spokojne, choć czasem zazdrosne.
Nie szuka poklasku, nie pędzi w szaleństwo,
Lecz ceni codzienność, bliskość, bezpieczeństwo.To dłonie splecione, gdy przyjdzie zwątpienie,
To pewność, że ktoś będzie jak przyjdzie cierpienie.
Nie musi obiecać na zawsze, na wieki,
Wystarczy, że dziś jest ktoś blisko – choć czasem daleki.Gdy młodość przemija, uroda się zmienia,
Dojrzała miłość ma inne spojrzenia.
Docenia czułości drobniejsze niż złoto,
Codzienne rozmowy, i ciszę – z ochotą.To wsparcie w chwilach, gdy sił już brakuje,
To uśmiech, co serca wciąż w jedno związuje.
Nie gaśnie, nie znika, lecz rośnie z czasem,
A życie przy niej jest pięknym obrazem.Dojrzała miłość nie liczy zmarszczek,
Bo kocha duszę i ceni pięknych życia kartek.
Czasem milcząca, czasami rozmowna,
Lecz zawsze jest trwała, lojalna, cudowna.Ona nie znika, choć kartki kalendarza się czasem rozkleją,
Lecz rośnie silniejsza, gdy włosy siwieją.
Bo dojrzała miłość jest skarbem największym,
Gdy życie się toczy swym rytmem najpiękniejszym.
-
Bezsilność
Bezsilność to cisza, gdy kończą się słowa,
Gdy serce wciąż boli, bo wokół odmowa.
To krzyk, który cicho tkwi w duszy głęboko,
To rozpacz, co płynie nieuchwytną rzeką.To ręce, co chwycić niczego nie mogą,
To kroki, co idą bez celu przed drogą.
Bezsilność jest mgłą, która w oczy spływa,
I ciężar na sercu jak skała spoczywaTo smutek, gdy chcemy pomóc bezskutecznie,
I niemoc, gdy rany ktoś zada boleśnie.
Gdy chcemy coś zmienić, a los z nas się śmieje,
I wszystko, co ważne, w proch nagle rozwieje.Lecz nawet bezsilność odejdzie kiedyś w zapomnienie,
Choć boli dziś mocno, minie i będzie to tylko wspomnienie.
Bo w każdym upadku jest siła i wiara ukryta
By wstać i znaleźć drzwi a za nimi droga nieodkrytaWięc pozwól łzom płynąć, nie bój się przyznać,
Że czasem bezsilność chce serce twoje ściskać.
Lecz wiedz, że po nocy znów wstaje dzień nowy,
I znajdziesz w nim światło – nadzieję, i bedziesz gotowy.
-
Szczęście
Szczęście to chwila, co w sercu zostaje,
To słońce, co rano przez chmury wstaje.
Czasem jest blisko, na wyciągnięcie ręki,
W zwyczajnych momentach ukryte jak dźwięki.To uśmiech kochanej, to radość dziecka,
Spacer po lesie, nad rzeką ścieżka.
To ciepła herbata, gdy zima na dworze,
To przyjaciel, co zawsze pomoże.To cisza wieczorem, co koi zmysły,
To marzeń spełnienie, sen, co się przyśni.
To pierwsze spojrzenie, gdy miłość się budzi,
To bliskość i serca dobrych ludzi.Nie trzeba bogactw, sławy, poklasku,
Bo szczęście się kryje w codziennym obrazku.
Wystarczy otworzyć oczy szeroko,
By dostrzec je w życiu, tuż obok.Więc łap je, smakuj, doceniaj z wdzięcznością,
Niech każdy dzień stanie się radością.
Bo szczęście to drobiazg, lecz cenny bez miary,
Największy dar życia, piękny choć mały.
-
Lojalność
Lojalność – słowo, co rzadko dziś błyszczy,
Choć w sercu prawdziwych ludzi się iskrzy.
To wartość, co w cieniu nie ginie, nie blednie,
To most między sercami, co trzyma się pewnie.Nie zdradza, nie wątpi, nie szuka korzyści,
Nie zmienia oblicza wśród fałszu i zawiści.
To ręka podana w najgorszej godzinie,
To ktoś, kto zostaje, gdy świat w pył się sypie.To przyjaciel wierny, co słowa nie łamie,
Co w burzy nie zniknie, nie schowa się w bramie.
To miłość, co trwa, mimo sztormów i deszczu,
To duma w spojrzeniu i spokój w oddechu.Lojalność to przystań, gdy wicher się zrywa,
Cicha obietnica, co nigdy nie odpływa.
To uścisk dłoni, co zawsze jest szczery,
Droga, którą kroczą wspólnie przyjaciele.To słowo bez lęku, dane prosto z serca,
Prawda wypowiedziana, co nigdy nie ucieka.
To wsparcie milczące, gdy zabraknie sił,
Pewność, że ktoś przy mnie będzie, ile bym nie żył.Lojalność jak skała, trwała, niewzruszona,
Więź, co nawet w burzy nie będzie złamana.
Wierność, zaufanie – jej siostry najbliższe,
Dzięki nim nasze życie staje się piękniejsze.Kto poznał lojalność, poznał wartość trwałą,
Przyjaźń oraz miłość głęboką, wspaniałą.
Bo lojalność serca nie zna żadnych granic,
Zawsze trwa przy tobie, nigdy cię nie zrani.
